FORUM Koziołek.pl

Forum koziolek.pl

Nie jesteś zalogowany.

  • Index
  •  » Sport
  •  » SIŁOWNIA - jak to było kiedyś?

#51 2009-07-05 13:32:47

kolab88
Użytkownik
Zarejestrowany: 2008-11-15
Posty: 45

Re: SIŁOWNIA - jak to było kiedyś?

Z wielką satysfakcją informuję, że moje pisanie na „Koziołku” dało jednak niespowdziewanie duży rezultat. Ja i pan Jan, otrzymaliśmy różne ciekawe informacje oraz pokaźny zbiór dokumentów źródłowych, tj. artykuły prasowe na temat ludowej kulturystyki w Ludowych Zespołach Sportowych. Bardzo ciekawe, niepublikowane dotychczas są informacje uzyskane z protokołów posiedzeń Centralnej Komisji Kulturystyki RG LZS oraz komunikatów organizacyjnych tej społecznej instytucji. Zebraliśmy też dużo zdjęć ilustrujących najważniejsze wydarzenia w kulturystyce LZS, wykonane przeważnie przez pana Jana Rozmarynowskiego.
Już na tej podstawie tych materiałów można zapełnić dużo białych plam występujących w historii polskiej kulturystyki. Juz pora, bo wystarczy przeczytać artykuły o historii naszej kulturystyki, umieszczone na portalach kulturystycznych, aby stwierdzić, ze o tym, co było w kulturystyce wiejskiej i jej roli np. w powołaniu Polskiego Związku Kulturystyki nie ma tam nawet małej wzmianki.  Nawet na stronie PZKF i TS brak  informacji o doniosłej roli ludowej kulturystyki, jaką ona spełniła w latach 1987 -1991!

Moja misja dobiegła końca, ale na „Koziołku” jeszcze przez jakiś czas będę „spłacał dług” wdzięczności, zamieszczając fragmenty swoich przemyśleń na temat kulturystyki lub sygnalizował ukazanie się ciekawych artykułów o tym sporcie. Może one przydadzą się np. przy pisaniu pracy magisterskiej o kulturystyce.
Teraz, za zgodą p. Jana Włodarka zamieszczam fragment  tekstu  zaczynający   cykl artykułów  ( na  "Jan Włodarek i Przyjaciele", www. jwip.pl ) o tytule jak nizej:

Z cyklu: „Historia kulturystyki – Ludowe Zespoły Sportowe” (1987 -1991) . Cz.1
Wprowadzenie
Z inicjatywy Centralnej Komisji Kulturystyki Rady Główej Zrzeszenia Ludowe Zespoły Sportowe (CKK), powołanej w 1987 roku, ćwiczenia kulturystyczne coraz częściej zaczęły trafiać „pod strzechy”, do małych miasteczek i wsi.
Popularyzacji kulturystyki a szczególnie  publikacje z zakresu metodyki treningu ukazujące się na łamach „Wiadomości Sportowych” jak również utworzony system zawodów: lokalnych,  ogólnopolskich, międzynarodowych oraz mistrzostwa LZS znacznie  przyczyniały się, że z roku na rok coraz więcej ćwiczącej młodzieży wywodziło się z klubów i kół Zrzeszenia LZS. Jednocześnie następowała silna konsolidacja entuzjastów kulturystyki ze środowiska LZS
W 1987 roku międzynarowowe zawody w Mrągowie zorganizowane przez tamtejszych działaczy LZS wspomaganych członkami CKK potwierdziły, ze kulturystyka sportowa ma dużą szansę rozwoju w środowisku wiejskim. Już po tych pierwszych zawodach  CKK  powołała  kadrę LZS w skład, której weszli:
Kategoria - 70 kg: Ryszard Wiśniewski - LZS „System” Gorzów Wlkp., Eligiusz Grotha - LZS Nowa Wieś Lęborska, Krzysztof Głosiński - LZS „System” Gorzów Wlkp., Wiesław Siwicki - LZS Biskupiec.
Kat 80 kg: Krzysztof Jarka - LZS Mrągowo, Waldemar Włodarczyk - LZS Biskupiec, Zbigniew Tomaszewski - LZS „System” Gorzów Wlkp.
Kat. 90 kg: Roman Kosyl - LZS Poniatowa;
Kobiety: Anna Sygnecka - LZS Mrągowo, Beata Wilk - LZS „System” Gorzów Wlkp., Iwona Gronecka - LZS Nowa Wieś Lęborska.
Wkrótce do kadry powołano nowe dziewczęta i atletycznie zbudowanych chłopców. M.in. w kadrze Ludowych Zespołów Sportowych znaleźli się: Halina Kunicka - LZS „System” Gorzów Wlkp., Marzanna Jarosz, Dorota Mazurek, Agnieszka Krug – wszystkie z LZS Sandomierz, Waldemar, Rymar - LZS Wodnica k/Ustki, Dariusz Guszpit – LZS „Sokól” Łośno, Eryk Denko – LKS - „Cisy” Nałęczów, Ryszard Siwak – LZS Wojcieszyce, Norbert Stolarz – LZS „System Gorzów Wlkp., Paweł Rabczewski – LZS Ciechanów, Dariusz Kister – LKS „Cisy” Nałęczów, Adam Żurek – LKS „Cisy” Nałęczów, Adam Paliński – LZS Ciechanów, Janusz Pustelnik - LZS Ciechanów, Jan Rudziński – LZS „System” Gorzów Wlkp., Włodzimierz Mularczyk – LZS „Tytan” Tymowa, Marcin Zukowski – LZS Ciechanów, Marek Kubiak – LZS Sandomierz, Andrzej Ratajczak – LZS Tymowa, Andrzej Michalski – LZS Sandomierz, Waldemar Łukawski – LZS Sandomierz
W następnym roku było już więcej takich imprez jak w Mrągowie, doszły też zagraniczne (Tiumien, Wilno, Kowno, Krasnojarsk, Toliatti (ZSRR), Berlin, Annaberg (NRD), Oradei (Rumunia), dające szańce wielu ćwiczącym na sprawdzenia swoich postępów w silnej sportowej rywalizacji.
Niżej przedstawiamy artykuł Janusza Pęksa, który ukazał się w „Dzienniku Ludowym” w 1987 r., i zapoczątkował cała serie artykułów na temat kulturystyki w Ludowych Zespołach Sportowcach. One ukazywały się do 1992 roku, czyli w okresie funkcjonowania Centralnej Komisji Kulturystyki RG Zrzeszenia LZS. One  obrazują „złoty okres ludowej kulturystyki” stanowiący część ówczesnej naszej kulturystyki, targanej sporami z władzami resortu sportu. Artykuły te  są bardzo ważnym źródłem informacji o historii tego sportu w Polsce, więc będziemy je tutaj przypominać.
W tej krótkiej zapowiedzi cyklu: „Historia kulturystyki – Ludowe Zespoły Sportowe” nie może zabraknąć nazwisk tych, którzy społeczną i odpowiedzialną pracą starali się wywiązać z dobrowolnie przyjętych zadań w zakresie kierowania ruchem kulturystycznym w LZS oraz sprawowania funkcji inspirującej, koordynującej oraz organizatorskiej.  Oceny  ich społecznej  pracy regularnie dokonywała Rada Główna Zrzeszenia LZS, i zawsze ona była pozytywna. Większą jednak satysfakcje dawały wymierna  efekty  z pracy organizatorskiej  w terenie.
A oto nazwiska najbardziej aktywnych członków Centralnej Komisji Kulturystyki RG LZS działającej w latach 1987 – 1991:
Mieczysław Alaba – red. naczelny „Wiadomości Sportowe”; Jerzy Chodkiewicz - Warszawa; Waldemar Buszan - RW Z LZS w Olsztynie, Aleksander Czuper- RW Z LZS w Suwałkach, Michał Garbaczewski – Lubin; Mirosław Głogowski – Łódź; Jerzy Klawiński – Warszawa, Czesław Kociubski – Mrągowo; Jerzy Łaniec – Suwałki; Andrzej Morzyszek- Pabianice; Stefan Polis – Częstochowa; Ryszard Sprusiński – Ciechanów; Adam Szymański - Sieradz; Jan Włodarek - przewodniczący; Piotr Wójcik- Poniatowa.
Po 1992 roku CKK LZS przestala istnieć, przyczyny tego zostaną podane w  zakończeniu niniejszego cyklu.
J.W.  3 lipca 2009 r.

Apollo z Wólki Kwadratowej. Autor: Janusz Pęksa /Fragment/

Dzisiaj każde słowo, zdanie, a nawet myśl ukrytą w niniejszym felietonie, proszę traktować serio. Wreszcie, bowiem kulturystyka zabłądziła pod strzechy, a to okazja do dumy, a nie do kpinek. Została zalegalizowana przez organizację mistrzostw Zrzeszenia LZS o puchar przewodniczącego tego potężnego stowarzyszenia sportowego. Obecnie każda wiejska dziewczyna, każdy chłopak mogą wyjść na arenę zmagań i zademonstrować swoją muskulaturę godną Apolla Belwederskiego.
Mistrzostwa Ludowych Zespołów Sportowych były imprezą międzynarodową, a nasi Apollinowie z Wólek Kwadratowych przegrywali jeszcze z kretesem z zawodnikami z NRD. Co się jednak odwlecze, to nie ucieczce, a nauka nie pójdzie w las, czyli kulturyści z LZS dołączą chyba nie tylko do czołówki krajowej, ale tylko do światowej? Sport to, bowiem nie wymagający wielkich nakładów, a jeśli, to indywidualnych, ze strony ćwiczących. Wyniki zależał od stopnia ich zaangażowania, ambicji, a tego dziewczętom i chłopcom ze wsi nie brakuje. Doping będą też z pewnością mieli wspaniały. W Mrągowie sala Miejskiego Domu Kultury aż pękała w szwach, nie tylko z powodu pokazowych występów mistrzyni Polski w kulturystyce, Anny Sygneckiej, właśnie z LZS Mrągowianka. Kulturyści kibice będą mieli zawsze w nadmiarze, o czym przekonały nas zawody organizowane w całej Polsce.
Organizacja mistrzostw była na medal, za co ukłon przed gospodarzami, „czapką do ziemi”, po polsku. Ukłon także przed Radą Główną LZS, która wykazała podstawę godną Herkulesa, Apollina i wszystkich bogów razem wziętych. Odważyła się powołać Centralną Komisję Kulturystyki, mimom iż taka istniała przy TKKF, a na dodatek wesprzeć wszystkie poczynania w realizacji kalendarza imprez. Okazało się, że obie komisje się nie pogryzły, dobrze współpracują nawet personalnie połączone osobą Jana Włodarka, członka władz obu instytucji...
1987 r.

Pozdrawiam

Ostatnio edytowany przez kolab88 (2009-07-05 13:40:36)

Offline

 

#52 2009-07-13 10:28:56

Cecylia
Użytkownik
Zarejestrowany: 2009-01-10
Posty: 36

Re: SIŁOWNIA - jak to było kiedyś?

Lato i gorąco skłania mnie do wyjazdu z miasta. Trzeba wypocząć.
Na pożegnanie  powrócę  do "Koksu", który niszczy  naszą kulturystykę i tym kończę tu ten  swój wątek o  sterydach. Po powrocie podejmę inny temat.

Fragment z ogólnopolskiej gazety, w której  wykazano, że Internet   ułatwia  propagowanie sterydów.
„Przemyj ampułkę spirytusem. Igłą wciągnij zawartość do strzykawki. Niech kropelka substancji spłynie po igle, by ją trochę naoliwiła. Teraz wsuń igłę w mięsień tak, by schowała się w całości. Możesz kłuć w pośladek, w łydkę lub w bark. Jeżeli pojawi się krew - spróbuj w innym miejscu. Tłocz substancję do ciała powoli. Im wolniej to robisz, tym lepiej”.
W polskim Internecie i w nielegalnej prasie, kolportowanej przez handlarzy, roi się od takich instrukcji. Nie są one jednak adresowane do narkomanów, ale do bywalców siłowni.

Offline

 

#53 2009-07-19 11:18:53

kolab88
Użytkownik
Zarejestrowany: 2008-11-15
Posty: 45

Re: SIŁOWNIA - jak to było kiedyś?

Podsumowaniem  wątku „Sterydy” wprowadzonym  przez Cecylie,  moze być  fragment z gazety „Rzeczypospolita” ( 29.09.2006 r.):
„Mężczyźni, którzy z myślą o pięknej muskularnej sylwetce przyjmują sterydy, robią sobie krzywdę. W ten sposób zmieniła się ich osobowość, tzn. stają się bardziej agresywni i przejawiają tendencje samobójcze. Jednocześnie podnosi się w ich organizmie poziom testosteronu, co z kolei prowadzi do niszczących zmian w mózgu – dowiedli naukowcy z amerykańskiego Uniwersytetu Yale. Dokładnie zaś dochodzi do samozagłady komórek nerwowych. Co ważne, wpływ testosteronu na pracę mózgu jest długotrwały. Podobne zmiany maja też miejsce u osób chorych na alzheimera”.
Przypuszczam, ze do dopingu (sterydów) w kulturystyce jeszcze tutaj  wrócimy, będą okazje.
Profesor Józef Lipiec w jednym ze swoich  wywiadów powiedział; „Nie zdarza się, żeby oszust – kokiarz wszedł  na dłużej do Panteonu Sportu. Przeciwnie, spotyka się z pogardą i odrzuceniem, niezależnie od tego, ile pobił rekordów i ile pieniędzy zarobił. Musi głęboko chować medale”.

Offline

 

#54 2009-08-17 20:57:32

hajhet2
Użytkownik
Zarejestrowany: 2008-12-04
Posty: 17

Re: SIŁOWNIA - jak to było kiedyś?

Witam! Dawno nie byłem na "Koziołku", bo nie miałem dostępu do netu, ale już nadrabiam zaległości. Od ponad miesiąca jak widać nie było tu Dyskutantów - szkoda. "Koziołkowicze" rozjechali się na wakacje, zatem ja zabiorę głos w Dyskusji.

Dziś ćwiczący kulturystykę to w większości ociężali osobnicy o wadze 120-140 kg, nieuprawiający innych sportów (by nie było katabolizmu), pochłaniający kilka posiłków wysokokalorycznych dziennie i oczywiście reklamowane przez siebie suplementy i odżywki - co jest przecież "ściemą", bo masę robią na koksie. Koks pompuje ich mięśnie wodą i przez to puchną. Potem woda schodzi i nie zostaje nawet połowa. Zatem trzeba ciągle brać, więcej i więcej, szkodzić wątrobie, nerkom, sercu i mózgowi. I w końcu powodują śmierć lub poważne kalectwo i poważne banktructwo finansowe!
Taki obraz kulturysty znany jest wszem i wobec.

Inna kulturystyka jest ukazywana na stronie www.jwip.pl. Tam powraca się do modelu kulturysty, jako sportowca niezwykle sprawnego, silnego i ... mądrego! Nie jest tu ważna masa i wielkość mięśni, ale ich jakość i wygląd, który miał cieszyć oko. Osiągało się to uprawiając różne sporty - nie tylko siłowe, ale również te dynamiczne, sprawnościowe i wytrzymałościowe. Tak właśnie narodziła się kulturystyka naturalna, czyli klasyczna. Dziś to już poważna konkurencja, w  której rozgrywane są mistrzostwa świata oraz Polski. I taką kulturystykę, a więc nie tylko pokaz mięśni, lecz również konkurencje siłowe i sprawnościowe stworzył Stanisław Zakrzewski - Człowiek, który stał się rzeźbiarzem, który niczym dłuto wyrzeźbił tysiące, a nawet miliony polskich (i nie tylko) ciał! Jego działalność nie ograniczała się tylko do propagowania sportu samego w sobie. On uczył kultury, dobrego wychowania, zasad funkcjonowania w społeczeństwie, wzajemnego szacunku, zwłaszcza dla starszych i słabszych. Był nauczycielem doskonałym. Szkoda, że umarł trochę zbyt wcześnie w 1972 roku, podczas igrzysk olimpijskich w Monachium mając 65 lat. Ale Jego myśl trwa dalej, więc tak naprawdę żyje. Żyją też Jego Uczniowie. Zatem słowa i czyny nie przepadły. O tym można się przekonać na stronie JWiP.pl. Właśnie dzięki tej stronie wiemy, jaki powinien być kulturysta. To człowiek wszechstronny, a więc również prężny intelektualnie i społecznie. Ludzie tworzący tę stronę są tego żywym dowodem.

Po tym długim wstępie przejdę do meritum, czyli w jaki sposób sporty dynamiczne mogą pomóc np. w utracie wagi. Dr Henry Dolger - diabetolog amerykański twierdzi, że dzięki chodzeniu poprawia się nie tylko kondycja i sampopczucie (psychiczne), a codzienny spacer na dystansie 1,5 km powoduje spalenie 100 kalorii. W ciągu roku można w ten sposób pozbyć się co najmniej 5 kg (bez żadnych wyrzeczeń!). Trzeba tylko pamiętać o tym, by nie "uzupełniać" potrzeb "metabolicznych" na bieżąco - gdyż wtedy cała praca na marne. Wystarczy tylko chodzić - i to nie daleko. Bardziej wytrenowani mogą spacery wydłużyć.

I ja się o tym przekonałem. Pewnego dnia zaobserwowałem, że dalej się tak nie da. Owszem uprawiam kulturystykę naturalną dla zdrowia, ale jem dośc sporo i moja waga nie odzwierciedla mojego stanu wytrenowania. Zdecydowałem się w myśl Stanisława Zakrzewskiego na uzupełnianie ćwiczeń siłowych ćwiczeniami w terenie, czyli naturalną formą rekreacji. Lecz niestety w moim napiętym grafiku nie było na nie miejsca. Sami dobrze wiemy, jak to jest : praca, rodzina, problemy, obowiązki, a i czasem przyjemności, koledzy, rozrywki, itp. No i człowiek się powoli zaniedbuje. Rozwiązanie przyszło samo!

Trafiła mi się praca może nie najlepsza i niepewna, na dodatek słabo płatna (grosze!), ale przestałem już na to zwracać uwagę - gdyż najważniejszym faktem jest to, że odległa ok. 4 km od domu. Nic bardziej trafnego, jak ten dystans przemierzyć na pieszo - mimo tego, że autobusem mogę podjechać "spod nosa" "pod sam nos". Wystarczyło wyjść z domu pół godziny wcześniej. Pierwsze dwa tygodnie były ciężkie, ale chodziłem w obie strony. Waga - mimo tego, że byłem już przyzwyczajony do wysiłku i nie powinien organizm reagować - spadła o 4 kg w przeciągu miesiąca. Postanowiłem trasę wydłużyć, by była przyjemniejsza (mniej spalin, mniejszy hałas i ładniejsze widoki) o 1 km w obie strony. Kolejne 2 kg udało się zrzucić, choć już zajęło mi to ponad miesiąc. Nadeszły upały i aktywność trzeba było ograniczyć, spacerem jedynie wracałem do domu. Do pracy przecież nie będę wchodził kompletnie spocony, aż kapie. I tu niestety organizm szybko "odbił" w górę o 4 kg. Ale znów pogoda nieco bardziej zaczęła sprzyjać. I teraz znów przemierzam pięciokilometrową drogę w obie strony. 10 km przez 5 dni to 50 km spacerów tygodniowo - nie robiąc tak naprawdę nic. Bo do pracy jakoś muszę dotrzeć. I na pozostałe sprawy też jest czas. Miesięcznie to ponad 200 km. Liczby robią wrażenie. Tak jak utrata 3 kg w dwa tygodnie - tutaj akurat wspomagana ograniczeniem w jedzeniu, gdyż chcę trochę szybciej osiągnąć efekt utraty wagi. A jest z czego "zbijać" wierzcie mi!

Tak naprawdę chciałem przedstawić korzyści płynące ze zwykłego chodzenia na pieszo, byle systematycznie i konsekwentnie. Zalecam każdemu ten sposób aktywności, który nic nie kosztuje. Mało tego - zysk to czysta kasa (brak wydatków na bilety, czy paliwo do samochodu). Również te pieniądze, których nie wydamy na specjalne, niewymiarowe ubrania, których nie można dostać w zwykłym sklepie, czy hipermarkecie. Korzyść to lepszy wygląd, lepsze samopoczucie, lepszy styl życia. A także życie w zgodzie z myślą Twórcy Polskiej Kulturystyki Naturalnej - Stanisława Zakrzewskiego, by ćwiczenia z ciężarami uzupełniać ćwiczeniami wydolnościowymi i dynamicznymi, a do takich należy najbardziej naturalny dla każdego człowieka ruch - wywołany sposobem poruszania się, czyli...chodzenie!
Serdecznie zapraszam do wzmożenia takiej aktywności na codzień!

Pozdrawiam, Hajhet

Ostatnio edytowany przez hajhet2 (2009-08-17 21:02:52)

Offline

 

#55 2009-10-03 11:41:53

Cecylia
Użytkownik
Zarejestrowany: 2009-01-10
Posty: 36

Re: SIŁOWNIA - jak to było kiedyś?

O wiejskiej kulurystyce tu widać tu coraz mniej, ja też nie mam nić nowego na ten temat.Włąśnie w Internecie dostrzegłam,że w serwisie „NaszeMiasto.pl” są ciekawe artykuły o dopingu i sterydach w sporcie. Tu wstawiam fragmencik o studencie, który kupił piguły przez Internet. Ciekawy.

„Internet to największa apteka świata. Można tu kupić (mniej lub bardziej legalnie) wszystko - od aspiryny, przez viagrę, po antybiotyki i leki stosowane przez onkologów.
Dwudziestoletni student z Trójmiasta zdecydował się przed kilkoma miesiącami skorzystać ze znalezionej w sieci oferty zakupu fitosterydów, które miały wpłynąć na rozwój masy mięśniowej. W lipcu z ciężką żółtaczką trafił do jednego z trójmiejskich szpitali.
- Stan pacjenta stale się pogarszał, ostatecznie z poważną niewydolnością wątroby przewieziono go do Pomorskiego Centrum Toksykologii w Gdańsku - mówi dr Wojciech Waldman, wojewódzki konsultant w dziedzinie toksykologii, kierujący PCT. - Dla ratowania życia chorego trzeba było przeprowadzić aż pięć albuminowych dializ wątroby. To bardzo kosztowny zabieg (jedna dializa kosztuje 14 tys. zł). Na szczęście udało się zatrzymać dramatycznie postępującą chorobę - dodaje.
Równocześnie lekarze próbowali znaleźć "wroga", który zaatakował wątrobę studenta. Kolejno eliminowano potencjalne przyczyny - zatrucie, urazy, inne choroby. Pacjent kategorycznie zaprzeczał, by brał jakiegolwiek leki i szkodliwe preparaty...”

Zródło:  NaszeMiasto.pl >> Lębork (Pomorze) >> Wydarzenia Student z Gdańska kupił pigułkę przez internet i ... trafił w ciężkim stanie do szpitala
Dorota Abramowicz ,2009-08-19

Offline

 

#56 2009-10-23 20:52:33

kolab88
Użytkownik
Zarejestrowany: 2008-11-15
Posty: 45

Re: SIŁOWNIA - jak to było kiedyś?

Bluszcz kulturysta.  Kto chce szybko budować mięsnie i stosuje wspomaganie np. sterydami, to niebawem będzie miał kłopoty ze swoim zdrowiem. I to trzeba powtarzać przy każdej okazji szczególnie młodym zapaleńcom masy.
Z pewnością znajdą się tacy, których takie pisanie czy gadanie nie rusza. Trudno, lecz  zespołu muzycznego „Bluszcz” mogą posłuchać? Polecam, ich utwór zaczyna się słowami:  „Siedzę w domu rozpiera mnie moc”. Dalej zobacz i posłuchaj: 

http://www.youtube.com/watch?v=wRQrW8Qxfc8

Offline

 

#57 2009-11-08 14:01:11

Cecylia
Użytkownik
Zarejestrowany: 2009-01-10
Posty: 36

Re: SIŁOWNIA - jak to było kiedyś?

"Bluszcz" podpatrzył kulturystę i dał po strunach wcześniej wymyślając kapitalny tekst piosenki. Kto jeszcze tego nie oglądał i nie słyszał, to niech żałuje, a szczególnie ci, którzy są na cyklach budowania masy.
Ja sama kilka razy oglądałam popisy "Bluszcza" trzymając się pod boki i dziwiąc się, jak trafne są słowa
ich piosenki. One pewnie są przejaskrawione, ale nie zaszkodzi, gdyż szybciej dotrą do głowy młodych
kulturystów spragnionych bawolej masy i poważania w swoim środowisku.

Offline

 

#58 2009-12-06 09:12:33

kolab88
Użytkownik
Zarejestrowany: 2008-11-15
Posty: 45

Re: SIŁOWNIA - jak to było kiedyś?

Wyżej sporo jest o stosowaniu dopingu przez współczesnych wyczynowych kulturystów, wiec robie przerywnik w tej kwestii. Powracam do wiejskiej kulturystyki z końca 80 lat.

27 czerwca 1989 roku w gazecie „Wiadomości Sportowe” ukazał się artykuł „Gdzie sport pachnie naftą” napisany przez Mieczysława Alabę. To bardzo ciekawa publikacja, gdyż dotyczy pobytu kulturystów LZS w syberyjskim mięście Tiumeń, w którym na ulicach czuje się naftę.

„Tiumeń, 8 czerwca powitał ekipę LZS ( zawodnicy: Jan Rudziński, Ryszard Wiśniewski, Zenon Piwnicki, Halina Kunicka oraz dwóch oficjeli, w tym p. Jan). Na lotnisku witał ich  duży transparent „ Mieszkańcy Tiumienia gorącą witają uczestników  pierwszego międzynarodowego  turnieju kulturystycznego mężczyzn i kobiet  - Grand Prix – Tiumeń – 89. Wszystkiego najlepszego”.
Później jest już bardzo sympatycznie. Krótkie przemówienia i walka z komarami i małymi muszkami, bo akurat był upał - 35 stopni, a wcześniej nie było opadów.  Następnego dnia była już sportowa rywalizacji z najlepszymi zawodnikami Rosji, NRD i Finlandii. O tym jak nasi wypadli w tym turnieju oraz  jak spędzili czas w następnych dniach pobytu na syberyjskiej ziemi jest w wymienionym artykule. Tu natomiast mogą wpaść ci, którzy wówczas reprezentowali LZS i napiszą o swoim udziale w tej imprezie. Zobaczymy?

Offline

 

#59 2009-12-20 16:09:45

hajhet2
Użytkownik
Zarejestrowany: 2008-12-04
Posty: 17

Re: SIŁOWNIA - jak to było kiedyś?

Z Okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia pragnę życzyć wszystkim entuzjastom zdrowej, naturalnej kulturystyki radosnych, spokojnych i zdrowych chwil spędzonych w gronie rodzinnym, wypoczynku i kosztowania wszystkich wspaniałości Wigilijnego Stołu!!!

Jak wyglądają niektóre zagraniczne siłownie? Zapraszam na stronę JWiP.pl, tam jest w tej chwili na Stronie Głównej bardzo ciekawy artykuł autorski p.Dariusza Pacaka, w którym opisuje swoje na ten temat spostrzeżenia! Zapraszam gorąco!

Offline

 

#60 2009-12-30 15:30:48

michal
Użytkownik
Zarejestrowany: 2009-12-30
Posty: 9

Re: SIŁOWNIA - jak to było kiedyś?

bo to było kiedyś

Offline

 

#61 2009-12-31 10:24:11

kolab88
Użytkownik
Zarejestrowany: 2008-11-15
Posty: 45

Re: SIŁOWNIA - jak to było kiedyś?

Idiota? Michał, biedaczku zagubiłeś się jak gamoń, bo tu jak widać nawet dla nierozwinetego na umyślę nie jest   temat o i dla  impotentów i dewiantów pornografii.
Wyżej wstawiając link do pornografii oraz pisząc, „bo tak było kiedyś” zachowałeś się jak idiota. Od Nowego Roku WAL się SAM przy tym oglądając swoje porno!

Ostatnio edytowany przez kolab88 (2009-12-31 10:25:49)

Offline

 

#62 2009-12-31 11:44:05

hajhet2
Użytkownik
Zarejestrowany: 2008-12-04
Posty: 17

Re: SIŁOWNIA - jak to było kiedyś?

Kodeks karny - Art. 202. § 1. Kto publicznie prezentuje treści pornograficzne w taki sposób, że może to narzucić ich odbiór osobie, która tego sobie nie życzy,

podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Komentarz: rok w celi więziennej pełnej zboczonych, naćpanych koksem, wytatuowanych facetów i sięgania im po mydło pod prysznicem, to mało?

Użytkownik "Michał" powinien się zastanowić nad wstawianiem takich linków i wypowiedzi, które nie są na temat. Tu dyskutujemy o sporcie.

Jeżeli "Michała" swędzi - to niech użyje płyt ze swoją pornografią. One mają w środku małą dziurkę, w sam raz dla "Michała".

I co, już lepiej?

Ostatnio edytowany przez hajhet2 (2009-12-31 11:49:11)

Offline

 

#63 2010-01-10 17:47:59

Cecylia
Użytkownik
Zarejestrowany: 2009-01-10
Posty: 36

Re: SIŁOWNIA - jak to było kiedyś?

Uwaga, pornografia na Koziołku!

Do Administratora i moderatorów Forum

Panowie,
na Forum przez Was nadzorowanym jest reklama – linki do stron pornograficznych. W dniu 30 grudnia 2009 w kilku działach, m.in. Sport, „Michał” zachęca do swobodnej kopulacji.
Nie muszę dodawać, że jest to naruszenie regulaminu Forum, a jak dotychczas, nie widać reakcji ze strony Władców portalu „Koziołek”.

Offline

 

#64 2010-01-14 10:06:38

Cecylia
Użytkownik
Zarejestrowany: 2009-01-10
Posty: 36

Re: SIŁOWNIA - jak to było kiedyś?

Administratorzy nie dali plamy i wycięli "pornografię Michała".
Koziołek pewnie odetchnął, a ja jestem zadowolona, inni również.
Dziękuję!

Offline

 

#65 2010-01-23 09:13:38

kolab88
Użytkownik
Zarejestrowany: 2008-11-15
Posty: 45

Re: SIŁOWNIA - jak to było kiedyś?

Wpadł mi w ręce artykulik pt. „Moda na kulturystykę”. Jest on dość tendencyjny, bo ćwiczenia w siłowni sprowadza w dużej mierze do spożywania sterydów. Oczywiście w rzeczywistości tak nie jest. Tu wstawiam jego  fragmenty (wyrwane zdania), tylko po to, aby czytelnik zorientował się, że piszący w gazetach nie zawsze mają pełne rozeznanie w temacie, o którym piszą, więc straszą. Cały artykuł można przeczytać w serwisie JWIP.PL

Młodzi chłopcy wychowani na filmach z Rambo wyobrażają sobie, że od sylwetki kulturysty dzieli ich tylko kilka zastrzyków. Prawda jest zupełnie inna. Kluczem do sukcesu są odpowiednia dieta i ciężki, regularny trening.
Same zastrzyki, bez odpowiedniego treningu i diety, nie dadzą praktycznie nic ( strata pieniędzy i zdrowia – przyp. red.).
Największą grupą używających sterydy stanowią   zwykli amatorzy, którzy chcą szybko poprawić swój wygląd.
Sterydy najpopularniejsze są w grupie najmłodszych ćwiczących. Są oni zwykle nastawieni na jak najszybszy sukces bez względu na koszty i zdrowie. Zjawisko to pogłębia dostępność nielegalnych środków na rynku.
Kulturystyką interesują się coraz młodsi, korzystania z siłowni nie zabrania się nawet 12-latkom. Trenerzy tłumaczą, że małe obciążenia nie są szkodliwe, a regularne ćwiczenia pozwalają skorygować wady postawy. Jednak zbyt duże ciężary czy kuracje sterydowe powodują u młodzieży trwałe zahamowanie wzrostu, osłabienie ścięgien, nadpobudliwość i agresję. O tym trenerzy zdają się zapominać.
Starsi kulturyści ćwiczący rekreacyjnie  raczej nie sięgają po anaboliki. Odstraszają ich przede wszystkim skutki niekorzystne dla zdrowia.

Ostatnio edytowany przez kolab88 (2010-01-23 09:14:22)

Offline

 

#66 2010-01-25 09:24:49

kolab88
Użytkownik
Zarejestrowany: 2008-11-15
Posty: 45

Re: SIŁOWNIA - jak to było kiedyś?

ZAPOWIEDŹ

„PAMIĘĆ JAKO PROMIEŃ SIĘGAJĄCA..., (Od kultury Złotego Wieku antycznej Grecji do kultury fizycznej w Polsce lat sześćdziesiątych)”.
To tytuł  obszernego  artykułu Dariusza Pacaka, który  ukazał się  w „ZNAJ” , Kwartalnik Artystyczno-Naukowy. Nr 5. Płock, Styczeń 2010.
Można go nabyć  w  w salonach i sklepach „Empik” na terenie całego kraju.
Za zgodą Jana Włodarka prezentuje tu nizej  Jego  informację o  ukazania się   w/w artykułu.  Fragmenty  tekstu zaczerpnięte ze strony www.jwip.pl.

TO TRZEBA PRZECZYTAĆ!

Początki kulturystyki w Polsce to również pierwsi zawodnicy – czynni propagatorzy tego sportu. Oni zapisali jego historię złotymi zgłoskami...,Pionierzy!

Zazwyczaj, kiedy przypomina się te dawne czasy, dokonania ówczesnych organizatorów i zawodników, wymienia się nazwiska najbardziej zasłużonych dla kulturystyki.

Spośród szerokiej rzeszy organizatorów i zawodników, którzy zapisali się chwalebnie w historii polskiej kulturystyki wymienia się następujące osoby:

Jerzy Baranowski (Łódź), Zbigniew Bieliński (Warszawa), Wiesław Chałas (Warszawa), Leopold Dzitkowski (Piotrków Trybunalski), Sławomir Filipowicz (Warszawa), Marian Glinka (Warszawa), Jerzy Gorzkowski (Radom), Henryk Jasiak (Warszawa), Antoni Kołecki (Łódź), Bogusław Krydziński (Warszawa), Mieczysław Krydziński (Warszawa), Przemysław Kwiatkowski (Warszawa), Andrzej Laskowski (Warszawa), Witold Majchrzak (Bydgoszcz), Franciszek Muszyński (Wrocław), Stefan Niedziałkowski (Warszawa), Jerzy Pachocki (Warszawa), Marek Perepeczko (Warszawa), Stefan Polis (Częstochowa), Józef Radziwiłko (Warszawa), Marian Rossa (Warszawa), Jan Rozmarynowski (Warszawa), Ryszard Sarnowski (Piła), Wojciech Siudmak (Warszawa), Henryk Szczepański (Poznań), Jan Włodarek (Warszawa), Wiesław Wnęk (Kraków).

Również wszystko, co jest afirmacją ideałów młodej kulturystyki lat 60 i 70. nie jest obojętne tym, którzy ćwiczą ją obecnie. Jednym z nich jest Dariusz Pacak, artysta z Wiednia. Właśnie on, jako pierwszy w kraju, napisał artykuł pt.: PAMIĘĆ JAKO PROMIEŃ SIĘGAJĄCA..., (Od kultury Złotego Wieku antycznej Grecji do kultury fizycznej w Polsce lat sześćdziesiątych) ujmując historię kulturystyki w reguły literackie.

Jego niebywała praca robi duże wrażenie nawet na tych, którzy nigdy nie mieli w ręku sztangi. Autor przywołuje ludzi kulturystyki z prawdziwego zdarzenia, pasjonatów, którzy najczęściej społecznie, poza godzinami swej pracy zawodowej, realizowali kierunek wytyczony przez Stanisława Zakrzewskiego.

Wstyd zaznaczyć, że tego typu analizy o początkach naszej kulturystyki nikt nie próbował stworzyć przez ostatnie 30 lat. Istniała ciemność literacka i półmrok historyczny, pomimo, nasycania rynku kolorowymi czasopismami, wydawanymi specjalnie dla środowiska zainteresowanego kulturystyką. Łatwo więc zrozumieć, że najnowsze pokolenie ćwiczących, a jest to głównie młodzież, zna nazwy środków farmaceutycznych wspomagających efekty treningu, natomiast nie ma najmniejszego pojęcia o genezie kulturystyki i wydarzeniach w Polskiej kulturystyce lat 60-tych.

Autor w/w szkicu, prezentowanego w Ogólnopolskim Piśmie Stowarzyszenia Autorów Polskich ZNAJ, daje im szansę poznania przeszłości, o której nie przeczytają w Internecie, ani w specjalistycznym czasopiśmie sportowym. Bo jeśli nawet dotychczas jakaś wzmianka przemknęła w publicystyce przedmiotowej dotyczącej genezy ruchu kulturystycznego, to jej jakość nie sprawdza się w kwestii kompetencji, uczciwości, krytycznej i rzetelnej analizy, z ostatnio powstałą publikacją.
Z artykułu  Jana Włodarka (www.jwip.pl) styczeń 2010

Offline

 

#67 2010-02-05 22:30:06

kolab88
Użytkownik
Zarejestrowany: 2008-11-15
Posty: 45

Re: SIŁOWNIA - jak to było kiedyś?

Wyjdźmy w teren. Ćwiczymy w siłowni, ale warto choćby raz w tygodniu wyjść w teren i to bez względu na lekki mróz czy śnieg.  Choćby w niedzielne popołudnie. W terenie budujemy kondycje, poprawiamy sprawność ogólna, wzmacniamy serce, wentylujemy płuca. 

Pamiętajmy, że duże mięśnie bez sprawności fizycznej mają małą wartość dla człowieka, chyba, że one tylko na pokaż, a to bardzo mało.

Czy nam, spędzającym wiele godzin w dusznych pomieszczeniach, w powietrzu zatrutym wyziewami miast, nie jest potrzebny ruch – na świerzym powietrzu?. Przemierzajmy okolice naszego miasta, wykonując proste ćwiczenia, wymachy, podskoki.
Trzeba czerpać wartości z ruchu na świerzym powietrzu i wynosić olbrzymie korzyści dla zdrowia i sprawności ogólnej z ćwiczeń  terenowych. Przebyte kilometry będą prawdziwymi kilometrami zdrowia.
Do  takiej aktywności fizycznej  zachęca  serwis  www.jwip.pl  a mnie szczególnie!

Offline

 

#68 2010-02-27 16:04:31

Cecylia
Użytkownik
Zarejestrowany: 2009-01-10
Posty: 36

Re: SIŁOWNIA - jak to było kiedyś?

Kulturystyka ma swoje podłoże w XIX wieku - ludzi zapasów, ciężarów...
Warto więc zapoznać się z jednym z nich.

ATLETYZM TO SPORT ZE „ ZŁOTEJ ERY SILNYCH LUDZI”. DO NICH NALEZAL MIĘDZY INNYMI  „LEW ROSYJSKI - GEORGE HACKENSCHMIDT. NIZEJ  PRZYPOMINAM  FRAGMENY  ARTYKUŁU STANISŁAWA ZAKRZEWSKIEGO (1907-1972) 

Jeden przeciw dziesięciu

Było to w Manchesterze. Popisy  „Hacka" w tym robotniczym mieście wzbudzały olbrzymie zainteresowanie. Występy były drogo opłacane przez menażerów, o czym często i dużo plotkowano. Toteż zdarzyło się, że na Hackenshmidta, powracającego pewnego dnia późno do domu. przygotowano zasadzkę. Napastnicy dobrze zdawali sobie sprawę, że w kilku ludzi nie dadzą mu rady. dlatego zorganizowali aż dziesięcioosobową bandę. Dziesięciu mężczyzn miało napaść równocześnie na „;Hacka”, by nie próbował się bronić i oddał pieniądze dobrowolnie. Stało się jednak inaczej!  „ ;Hack" nie stracił przytomności umysłu. Prawą ręką schwycił najbliższego przeciwnika i uniósł go w górę, a lewą poderwał następnego i pchnął go energicznie na resztę opryszków. Tym  którego trzymał w prawej ręce, zaczął wywijać jak maczugą dookoła siebie. Dwóch ugodzonych padło na ziemię, resztę ogarnęła panika. Rzucili się do ucieczki. Pozostałymi  zaopiekował" się najpierw „Hack", a potem do akcji wkroczyła policja.

Cały artykuł pt. „Lew rosyjski - George Hackenschmidt”. Autor : Stanisław .Zakrzewski (1907 – 1972) można przeczytać na stronie WWW.JWIP.PL).

Offline

 

#69 2010-04-20 22:58:58

kolab88
Użytkownik
Zarejestrowany: 2008-11-15
Posty: 45

Re: SIŁOWNIA - jak to było kiedyś?

O dobrych relacjach polsko - rosyjskich teraz głośno, więc można  poznać , jak one wyglądały 41 lat temu.

Tutaj wstawiam (za zgodą autora)  fragment z artykułu Jana Włodarka zatytułowany "Pułkownik kontra kulturyści". W całości można go przeczytać  na stronię głównej www.jwip.pl 
Później będzie  w dzialę autora.
A oto fragment:

"W latach 60-tych i 70-tych czołowi kulturyści byli na ogół mało wymagający. Cieszyli się, że w ogóle mogli uprawiać swoją ukochaną dyscyplinę i rywalizować w zawodach z kolegami. Nie mieli marzeń robienia kariery w kulturystyce i utrzymywania się z niej. Kulturystykę traktowali jako sportową przygodę. Swoją przyszłość widzieli w nauce i pracy.

Nieraz wyjeżdżali za granicę na zawody, ale tylko do krajów socjalistycznych. Tam kupowali coś dla siebie lub swoich najbliższych, ale nie zawsze wystarczała niewielka suma pieniędzy z przyznanej im diety wyjazdowej. Musieli więc kombinować, kupując na „czarnym rynku”  trochę socjalistycznej waluty lub zabierać dla braci kulturystów „upominki” stanowiące tzw. towar wymienny.

Nasi mistrzowie szczególnie chwalili sobie wyjazdy do ZSRR. Tam byli zawsze przyjmowani gościnie i z wielkimi honorami, a organizatorzy zawodów (organizacje komsomolskie) dbali o to, aby naszym mistrzom niczego nie brakowało. Startowali w silnej obsadzie, a mieszkali w dobrych hotelach, gdzie serwowano im urozmaicone i pożywne posiłki. Mieli też zapewnioną rozrywkę w młodzieżowych klubach tanecznych. Nie bez znaczenia dla dobrego nastroju było również to, że rosyjscy celnicy na ogół nie przeglądali bagaży kulturystycznych ekip, a jeśli już, to z ojcowską wyrozumiałością"...

Offline

 

#70 2010-04-30 15:32:09

hajhet2
Użytkownik
Zarejestrowany: 2008-12-04
Posty: 17

Re: SIŁOWNIA - jak to było kiedyś?

Masło, czy margaryna? Skąd my to znamy! Tymi hasłami karmieni jesteśmy od zawsze. Producenci prześcigają się w zachęcaniu nas do kupna swoich produktów, a to dyktowane jest wyłącznie chęcią ich zysku. Nie wierzmy w bzdury. Im bardziej przereklamowany produkt, tym bardziej "pachnie" on "bublem", czyli pewnie dodatkowo "paprany" chemią, ku polepszeniu jego wyglądu i smaku. Obowiązkowo kolorowe opakowanie z napisem 25% gratis. To brzmi godnie! Ale czy rzeczywiście warto?

Na Stronie Głównej JWiP.pl znajduje się w tej chwili ciekawy artykuł. On napisany dla potrzeb rozwijających muskulaturę. Warto go przeczytać i zastanowić nad swoim wyborem: "masło, czy może jednak margaryna?".

Offline

 

#71 2010-05-05 21:10:16

Cecylia
Użytkownik
Zarejestrowany: 2009-01-10
Posty: 36

Re: SIŁOWNIA - jak to było kiedyś?

Wspomnienie o  Twórcy polskiej kulturystyki

Z okazji urodzin Stanisława Zakrzewskiego na stronie głównej rzetelnego społecznego serwisu kulturystycznego pt. „Jan Włodarek i Przyjaciele” jest kilka interesujących artykułów, z którymi warto się zapoznać.  Niżej przedstawiam dwa fragmenty: z art. Jana Włodarka oraz  Rafała Wolskiego.

Wspomnienie, aut. J. Włodarek

„5 maja mija sto trzecia rocznica urodzin Stanisława Zakrzewskiego 1907 - 1972, człowieka niezwykłego, od którego zaczyna się historia polskiej kulturystyki.
„Stanisław Zakrzewski wprowadził ten sport do szeroko pojmowanej kultury fizycznej naszego społeczeństwa.
Już w młodości był bacznym obserwatorem sportu, sam go uprawiał, organizował i propagował między innymi na łamach wielu czasopism sportowych.
Ostatnie 20 lat poświęcił kulturystyce. Organizował ją od podstaw, a ćwiczącym, którzy chcieli coś osiągnąć w życiu, do których i ja należałem, radził, udzielał wskazówek, zawsze wskazywał właściwą drogę rozwoju sportowego i intelektualnego.
Cieszył się, że wychodziliśmy na ludzi, ucząc się i przygotowując do dorosłego życia, a jednocześnie z naszych sukcesów sportowych…”.
   
Polska szkoła kulturystyki Stanisława Zakrzewskiego, aut. R. Wolski

„Współczesna wyczynowa kulturystyka kojarzy się z ćwiczeniami doprowadzającymi do przerostów mięśniowych, uzyskiwanych jednocześnie w wyniku spożywania różnych środków: odżywek, suplementów a także anabolików. Ogólnie można powiedzieć, że celem tej kulturystyki jest właśnie uzyskanie jak największej masy mięśniowej i prezentowanie jej na zawodach (konkursach) w pozowaniu, napinając poszczególne grupy mięśni.
W Polsce w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku był inny model, zwany "polską szkołą kulturystyki". Termin ten przekładał się na budowanie: zdrowia siły, sprawności i tworzenie pięknej sylwetki. W swojej filozofii te słowa odwołują się do greckiego ideału kalos k’agathos. - Każdy z wymienionych składników jest jednakowo ważny i nie może być przysłonięty innym. Taka równowaga celów pomaga zdobyć dużą siłę fizyczną, popartą wynikami w konkurencjach siłowych, takich jak wyciskanie sztangi na ławeczce, przysiad ze sztangą lub jej podrzut. Ogólna sprawność fizyczna ćwiczącego jest równie bardzo ważna, może nawet najważniejsza, ponieważ trudno sobie wyobrazić atletę, który jednocześnie będzie ograniczony ruchowo. Rozwój umięśnienia nie może powodować dyskomfortu, trudności przy uprawianiu innych dyscyplin, czy też w życiu codziennym. Ostatni element- piękna sylwetka kulturysty jest jednoznaczny z rozwojem umięśnienia, a ono doprowadza do symetrycznej, harmonijnej i proporcjonalnej sylwetki. Taka budowa ciała jest zgodna ze starożytnym kanonem piękna i akceptowana społecznie.
Twórcą tego modelu kulturystyki jest Stanisław Zakrzewski, wybitny społecznik, trener, dziennikarz, działacz sportowy, społecznik i wychowawca wielu znakomitych kulturystów, instruktorów i organizatorów kulturystyki…”

Za zgodą autorów.

Offline

 

#72 2010-06-07 20:38:29

Piotrek
Użytkownik
Zarejestrowany: 2010-06-07
Posty: 1

Re: SIŁOWNIA - jak to było kiedyś?

Udała się wycieczka do Poniatowej!

Na tym forum, kilka miesięcy  wcześniej długo szukaliśmy kontaktu z kulturystami Poniatowej, którzy  w latach 80-tych należeli do czołówki  kulturystów Ludowych Zespołów Sportowych. Udało się  nawiązać kontakt.

W dniu 6 czerwca br., towarzysząc (ja i koleżanka)  Panu Janowi Włodarkowi odwiedziliśmy w Poniatowej  Romana Kosyla byłego wielokrotnego mistrza Ludowych Zespołów Sportowych oraz finalistę mistrzostw Polski w kulturystyce w latach 80-90. Startował też w Popradzie , Berlinie i syberyjskim mieście Tiumeń, zajmując czołowe lokaty.

Gospodarz wraz ze swoją bardzo sympatyczną  rodziną zgotował nam bardzo ciepłe powitanie. Było bardzo serdecznie i swojsko. Przy ciastkach, słodyczach,  i pysznych kanapkach rozmawialiśmy o kulturystyce i bieżącym życiu. Oglądaliśmy bogatą kolekcje zdjęć, dyplomów  i wycinków prasowych ,obrazujących p. Romana  sportowe sukcesy . Niedługo na stronie głównej JWIP.PL. będzie  dostępna rozmowa -   wywiad z p. Romanem. 

Pan Roman pracuje zawodowo, a po pracy prowadzi  w Poniatowej kameralną  siłownie osiedlową.  Tam systematycznie z podopiecznym trenuje. Siłownia ma swój specyficzny klimat: koleżeństwo, ład i spokój. Wśród trenujących przeważa młodzież. Wszyscy ćwiczą rekreacyjnie i  dla siebie. Takiego instruktora i jego ośrodek można polecić innym.

Pan Roman trenuje bardzo wszechstronnie,  jak w młodości :  5 razy w tygodniu, po 75 minut. Ćwiczy dla zdrowia i utrzymania  wysokiej formy fizycznej, a jego sylwetka prezentuje się bardzo dobrze, jest proporcjonalna i dobrze umięśniona ( waga 82 kg , wzrost 180 cm).

Jest typowym naturalnym kulturystą nie stosującym środków wspomagających. Wyznaje zasadę  zdrowej diety, regularnych posiłków i utrzymywania spokoju i harmonii ducha.

Zwiedziliśmy centrum,  miasteczko, robiliśmy zdjęcia  również przed kinem „CZYN”, w którym 21 lat temu rozegrały się międzynarodowe mistrzostwa LZS, z udziałem zawodników, Rosji, Litwy, Estonii. Pan Roman zwyciężył w kat. 90 kg. ,a p. Jan wówczas przewodniczący Centralnej Komisji Kulturystyki Zrzeszenia Ludowe Zespoły  był honorowym gościem tych zawodów.

Następnie nasza malutka ekipa JWIP.PL pojechała do Puław i spotkała się z p. „Grubym” (choć on  wysoki – 190 cm i wazy tylko 100kg)  kolegą pana Janka, który. Był on  mistrzem  Wojska Polskiego w biegach na orientacje, fachowcem w walce wręcz, a w późniejszych latach był zasłużonym i długoletnim  inspektorem Najwyższej Izby Kontroli zajmującym się sportem, obecnie jest społecznym reporterem. Pod jego przewodnictwem zwiedziliśmy pałac i park Czartoryskich, była sesja fotograficzna, a na zakończenie wspólny obiad w Tawernie nad brzegiem Wisły  wylewającej się z koryta.   Nie wylała! Tuż przed nocą wróciliśmy do domów.

Ostatnio edytowany przez Piotrek (2010-06-07 21:57:04)

Offline

 

#73 2010-07-15 21:09:43

kolab88
Użytkownik
Zarejestrowany: 2008-11-15
Posty: 45

Re: SIŁOWNIA - jak to było kiedyś?

Na czasie: KORZYSTAJ Z WODY, SŁOŃCA I POWIETRZA! ĆWICZ !!!

Właśnie teraz, w lecie, słyszy się często narzekanie, że na wakacjach, w terenie, na dalekim rajdzie, obozie, kampingu nie można uprawiać ćwiczeń siłowych, ponieważ trudno dźwigać ze sobą ciężki sprzęt (sztangę, sztangielki, hantle). Czy naprawdę nie można tych trudności przełamać? Chyba tylko dlatego, że jesteśmy mało zaradni. Bo przecież właśnie teren stwarza doskonałe naturalne warunki do ćwiczeń, zawsze też można wzmacniać mięśnie przez unoszenie ciężaru własnego ciała („pompki”, przysiady, podciąganie się w zwisie, stanie na rękach, pchanie kamieni itp.) lub przez ćwiczenia gimnastyczne z partnerem. Komu to nie wystarcza, ten może zabrać ze sobą sprężyny lub gumy ekspandory. Nie zajmują one w plecaku lub torbie dużo miejsca, a można z ich pomocą pięknie kształtować mięśnie. Nawet tym, którzy pozostają w domu i ćwiczą przez cały rok sztangą lub sztangielkami, radzimy właśnie teraz przerzucić się na sprężyny lub gumy. Choćby dla odprężenia i urozmaicenia treningu. Te ćwiczenia dają mięśniom ostatni szlif, wyostrzają ich rysunek, mają też niemały wpływ na podstawę, m.in. uwypuklają klatkę piersiową.

Ze zbioru Stanisława Zakrzewskiego - Twórcy Polskiej Kulturystyki, 1965 r. źródło: www.jwip.pl

Offline

 
  • Index
  •  » Sport
  •  » SIŁOWNIA - jak to było kiedyś?

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson